Właśnie wtedy miałem się przekonać, że trzecia, a razem z nią i pierwsza, pójdzie się- kulturalnie mówiąc- jebać, a druga, którą dotąd miałem za najmniej istotną, zmieni wszystko. Że iluzja, którą kreujesz latami wedle własnej koncepcji, aby móc ją nazwać w końcu rzeczywistością, ma przesłonić Ci cały świat. Ze kiedyś musi się coś zmienić. Że strach nie pozostanie Ci obcy. Że czas wyrzuci Cię za burtę, żeby do woli bawiły się Tobą fale. Że Twoja masochistyczna natura była tylko wmówieniem, że wciskałeś sobie kit. Tyle czasu...
Był czwarty listopada. I pewnie niespecjalnie bym się tym przejął, gdyby nie fakt, że był to piątek, że cholernie lało, i że były to nasze osiemnaste urodziny.
* Oczami Theo *
Popatrzyłem na moje krwawiące nadgarstki. Krew? Ja przecież nic sobie nie zrobiłem. Nic... Niczego nie próbowałem nawet sobie zrobić.Co się dzieje? Umieram...?
Umieram?! Rzeczywiście umieram?! Umieram! Umieram! Umieram! Wspaniale! Jak to wspaniale! To uczucie jest największym cudem. Uczucie, które daje Ci naiwną i niepewną pewność, że Twoje największe marzenie się właśnie spełnia. Do zasranego końca, który jednak jest wspaniały, pieścisz świadomość, która sprawia Ci ból. Pamiętasz, jak się go panicznie bałeś? Jak wydawał Ci się zbyt wielkim ciężarem? Jak usilnie szukałeś sposobu, żeby się go pozbyć? Jak patrzyłeś na otaczający Cię świat i stopniowo go coraz bardziej nienawidziłeś, tylko dlatego, że sprawiał Ci ból? Teraz kochasz ten ból. Chcesz, żeby ta chwila trwała jak najdłużej, oddasz za nią wszystko, co masz, i zdobędziesz jeszcze więcej.
Umieram. Lecz będę żył. Pozostanę w pamięci tego bolesnego świata, który pokochałem dopiero w ostatnich sekundach. Nie wiem, kto sprawił, że moje nadgarstki zaczęły krwawić, bo to na pewno nie byłem ja. Niczego nie byłem w życiu bardziej pewien niż tego. Nie wiem, kto to był, ale mu dziękuję. Z całych sił, resztek bijącego jeszcze serca, duszy, która umarła tuż po moich narodzinach. Dziękuję Ci...
Umieram. Lecz będę żył. Pozostanę w pamięci tego bolesnego świata, który pokochałem dopiero w ostatnich sekundach. Nie wiem, kto sprawił, że moje nadgarstki zaczęły krwawić, bo to na pewno nie byłem ja. Niczego nie byłem w życiu bardziej pewien niż tego. Nie wiem, kto to był, ale mu dziękuję. Z całych sił, resztek bijącego jeszcze serca, duszy, która umarła tuż po moich narodzinach. Dziękuję Ci...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
♣